Ostatni dzwonek dla funduszy europejskich
| O funduszach i ekonomii |
Komisja Europejska pracuje już na reformą finansów, która wpłynie na zmianę perspektywy finansowej na lata 2014-2020. W związku z tym zmienią się priorytety w wydawaniu pieniędzy. Co to oznacza dla Kalet?
Ostatnio bardzo często słyszymy o funduszach z Unii Europejskiej. W latach 2007 – 2013 prognozuje się, że transfery tych środków do naszego kraju wyniosą nawet 60 mld euro.
Niestety, od 2014 roku sprawa ma ulec zmianie. W nowej perspektywie finansowej na lata 2014 – 2020 może dojść do znacznych przesunięć. Dzisiaj do Polski najwięcej pieniążków płynie w ramach środków na dopłaty rolne i fundusze regionalne. Wszystko to jest związane z unijną polityką spójności, która kładzie nacisk na wyrównywanie zróżnicowań regionalnych.
Unia uznała jednak, że polityka ta jest mało efektywna. Dlatego po 2014 roku chce ograniczyć strumień środków na rozwój regionów. Więcej zaś przeznaczy na innowacyjność gospodarki, badania oraz ochronę środowiska. Większy nacisk będzie też kładziony na rozwój dużych miast i metropolii, a nie jak dotychczas regionów.
Dzisiaj po środki z Unii sięgają głównie biedniejsi. W przyszłości będą mogły też pozyskiwać je kraje najbogatsze, głównie na potężne projekty innowacyjne i badawcze.
Co prawda wszystkie te zmiany, w chwili obecnej są w sferze planów, są to jednak koncepcje bardzo prawdopodobne. Już w listopadzie Komisja Europejska ma przedstawić oficjalny projekt reformy, konkretne rozmowy na ten temat będą prowadzone dopiero w 2011 roku.
Co to oznacza dla nas?
Dzisiaj małe gminy mogą otrzymywać sporo środków na rozwój infrastruktury (drogi, chodniki, kanalizację itd.) W przyszłości środków dla takich małych gmin będzie o wiele mniej. Więcej za to otrzymają duże skupiska miejskie jak np. Metropolia Śląska, czy Warszawa.
W samych Kaletach do tej pory bardzo mało korzystaliśmy z funduszy unijnych. Pieniądze się kończą, a w przyszłości będzie ich jeszcze mniej. Warto się chyba obudzić i walczyć jeszcze przez przyszłe 3 lata o fundusze z Unii Europejskiej, bo później może ich nie być wcale.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
To ona: www.digitalizacja.republika.pl
Na początku był to pomysł, skaner, komputer i trochę wolnego czasu. Później do tego doszło dojście do biblioteki Muzeum Górnośląskiego i do Biblioteki Śląskiej oraz wspólna umowa na digitalizację zbiorów. Trwało to jakieś 2 lata (przynajmniej mam teraz prawie wszystkie amtsblaty oraz lublinieckie i bytomskie kreisblaty na swoim komputerze, a drogą wymiany między innymi ze Staatsbibliothe k zu Berlin udało się uzyskać czasopisma rybnickie). Nagle pojawił się program unijny, który miał stworzyć konkurencję dla GoogleBooks (konkurencji nie stworzył choć biblioteki cyfrowe dzięki temu się nieźle rozwinęły - przynajmniej te z silesiakami). Minimalne środki o jakie można było wystąpić to 50.000 E, a mi do prowadzenia akcji wystarczał 1.000 zł rocznie. Z dnia na dzień nasze stowarzyszenie z poważnego partnera i prekursora nowoczesnych rozwiązań dla dużych bibliotek stało się zbędnym balastem. Dziś na co dzień zajmuję się zupełnie innym działem historii Śląska.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.