Zmienione Kalety
| Nasze Sprawy |
Pod takim tytułem w najnowszym numerze Gwarka z dnia 17. stycznia 2012 ukazał się tekst o zmianach jakie zaszły w Zarządzie i Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia Nasze Kalety.

Informacje o zmianach ukazały się także na stronie www.nasze.kalety.eu.
Natomiast Stowarzyrzenie jest widoczne w mieście i nawet najbardziej zagorzali oponenci działań tego ugrupowania muszą przyznać, że robią sporo.
Jak mówią sami członkowie organizacji:
"Nie stoi za nami sztab urzędników ani pracowników merytorycznych. Przedsięwzięcia, które udaje nam się realizować to najczęściej praca społeczna osób, którym nie odpowiada byle jaka codzienność. Założyliśmy Stowarzyszenie aby sobie samym, naszym dzieciom oraz społeczności miasta Kalety tworzyć nowe możliwości. Wszystkich mile witamy na naszych imprezach i w szeregach stowarzyszenia. Nie jesteśmy w żaden sposób zaangażowani politycznie, to że niektórzy nasi członkowie kandydowali w różnych ugrupowaniach i gremiach to jest ich prywatna sprawa i nie przekłada się na działania społeczne.
Osoby, które złożyły rezygnację z udziału w pracach stowarzyszenia podjęły taką, a nie inną decyzję i przyjęliśmy ją do wiadomości. Narzucamy przecież sobie spore obowiązki, z których w miarę możliwości wywiązujemy się jak najlepiej. Są to jednak obowiązki zajmujące sporą część czasu wolnego, a w większości mamy rodziny i pracujemy zawodowo. Nikt nie jest zmuszony do działań społecznych i pracy w wolnym czasie, robimy tak, bo chcemy. Taka postawa tylko wtedy ma sens jeśli wynika z potrzeby serca, bo wtedy nawet doba ma 30 godzin i znajduje się rozwiązanie najbardziej zawikłanych spraw. Trzeba tylko chcieć i mieć otwarty umysł.
Bywa, że w czyjejś głowie urodzi się pomysł i zaraz go realizujemy; tak było z akcją Gosi (Małgorzaty Kulisz) dla potrzebujących. Bywa tak, że pomysł się pojawia i podchodzimy do niego z niejaką ostrożnością, a potem okazuje się, że to wspaniała rzecz – tak było z pomysłem Tomka (Tomasza Bystrzyckiego) „I Jazda Na Byle Czym” . Bywa tak, że pomysł jest omawiany i przerabiany wiele razy, zanim dojdzie do jego realizacji, tak było z projektem Aliny (Alina Matlik) „Nie Tylko Dzieci Segregują Śmieci”. Bywa też i tak, że pomysł jest szalony, tworzy się go ad hoc i również jest realizowany, tak było z projektem Ekowiedz@ Plus (Radosława Radziwończyk).
Bywa różnie... udało się zorganizować sporo działań, zbyt dużo by o każdym mowić z osobna. Jesteśmy z tego powodu bardzo dumni, bo okazuje się, że można wiele. Jak się chce.
Mylimy się tak, jak każdy się myli, popełniamy błędy i staramy się na nich uczyć. Brakuje nam wiedzy, brakuje umiejętności, brakuje nam wielu rzeczy. Przyjmujemy to z pokorą i wyciągamy wnioski na przyszłość. Ciągle uczymy się działania w organizacji pozarządowej.
Wśród nas są osoby o różnym wykształceniu i doświadczeniu życiowym, o różnych charakterach i temperamentach. Młodsze i starsze. Pracownicy fizyczni i umysłowi, bezrobotni, pedagodzy, sprzedawcy, przedsiębiorcy i gospodynie domowe. Są to po prostu fajni ludzie, z którymi można wiele godzin przegadać i wiele stworzyć, z którymi się nie można nudzić. Ta różnorodność daje nam siłę i uczy szacunku dla drugiego człowieka, bo wiemy ile każdy z nas ma codziennych spraw do udźwignięcia. Stowarzyszenie to trochę jest pomysł na lepsze jutro, jakiego chcemy dla siebie, dla nas, dla miasta."
Wszystkich życzliwców a jest Was przecież niemało w mieście, którzy macie pomysły na działania zapraszamy do Stowarzyszenia.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
Nooo!
Znaczy ze polskie twierdzenie, ze najwazniejsza jest rodzina sprawdza sie. Panie Krystianie, brawo za wnikliwosc, chyba bez panskiej inicjatywy nikt nie dostrzegly jak warto miec dobra wartosciowa rodzine, bo wtedy morzna wwszystko. Gratuluje spostrzegawczos ci i pozdrawiam!
a o Stowarzyszeniu slychac dawno poza slaskiem wiec tym bardziej cenna rodzinna inicjatywa to jest prawda?
Po pierwsze:Osoby, które wystąpiły napewno miały wiele podstaw. A gro z nich było w pewnien sposób ze sobą powiązanych.
Po drugie:Jeśli o mnie chodzi to zrezygnowałam z funkcji ponieważ, jak Pan za pewne wie(widzę, że jest Pan świetnie zorientowany w temacie)nie mieszkam już w Kaletach w związku z czym,często nie bywałam na zebraniach bardzo istotnych dla Stowarzyszenia, przez co nie byłam na bierząco z bardzo ważnymi decyzjami.
Po trzecie:Inicjat ywa założenia Stowarzyszenia, nie wyszła od mojej rodziny(proszę uzupełnić informacje).
Po czwarte:gdyby tylko rodzina głosowała na Adama, nie zostałby prezesem(uprawn ionych do głosowania było 14osób).
I ostatnie, BTW:zapraszamy do grona naszego Stowarzyszenia, im więcej pozytywnie zakręconych ludzi z miasta się przyłączy tym więcej będziemy mogli pozytywnie zdziałać no i te koligacje rodzinne, które tak Pana bodą, zanikną w tłumie:)Pozdraw iam cieplutko Pana Detektywa:):)
Btw. w Polsce jest bardzo dużo stowarzyszeń, organizacji czy firm lub urzędów gdzie jest (np. zatrudnionych) wielu członków jednej rodziny.
hmm czy to jest oskarżenie? czy stwierdzenie faktu?
by the way : w takiej właśnie atmosferze wzajemnej życzliwości działamy w mieście :)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.