Do Burmistrza: Dlaczego ja?
| Co nas boli ? |
W ostatnich dniach bardzo popularny stał się artykuł „o niezwykłej elastyczności poglądów i dziwnych splotach okoliczności”, zamieszczony przez burmistrza na łamach październikowego biuletynu.
Ponieważ artykuł zawiera wiele pytań i niejasnych dla burmistrza okoliczności postanowiłam odpowiedzieć na punkt 10 tegoż artykułu, który dotyczy również mojej osoby.
A więc Panie Józefie K., przytoczę fragmenty tekstu:
„nie wiadomo z jakiego przepisu wynika ta konieczność konsultacji”
Konieczność konsultacji nie musi wynikać z jakiegoś przepisu, ale może wynikać z doświadczeń, z których powinien Pan wyciągnąć wnioski. Sprawa szkoły nie była pierwszą, która wywołała burzę wśród mieszkańców, dlatego rozmowa i przekazanie im rzetelnych informacji byłaby na miejscu.
„zaczęto zbierać podpisy, aby Rada Miejska usunęła naruszenie prawa, choć wtedy nie znane było jeszcze stanowisko Urzędu Wojewódzkiego”.
Nie wiem czy to nie po złożeniu pisma Urząd Wojewódzki zaczął sprawdzać poprawność uchwały.
„Jeśli jest naruszenie prawa wystarczy jeden podpis. Liczba podpisów nie ma tu znaczenia. Zebrano 234 podpisy. Zwolennicy uchwały w krótkim czasie zebrali więcej podpisów popierających uchwalę” Nie rozumiem po co Pan zbierał podpisy jak uchwała była już zatwierdzona jednym Pana podpisem.
„W Internecie przeczytałem, że najlepiej byłoby, gdyby listę z podpisami przekazał Urzędowi Miejskiemu ktoś, kto chce kandydować na radnego”
Nie, nie chciałam kandydować na radnego. Pismo złożyłam, bo tak samo jak 234 mieszkańców, miałam potrzebę wyjaśnienia tej sytuacji.
„Pismo wraz z listą podpisów przeciw uchwałom o MOW złożyła Alina Matlik”
To Pan podał moje dane sugerując, iż chciałam na tej sprawie "wypłynąć". Nie zgrywam bohaterki, a już na pewno nie jest w moich planach znaleźć się ani na listach wyborczych ani na łamach pańskiego pisma.
„Jej kuzyn chciałby pracować w tym Ośrodku”
Brawo zna Pan moją rodzinę lepiej niż ja. Chętnie poznam tego kuzyna, któremu tak zaszkodziłam. Z pewnością jest to taki kuzyn jak „przyklejony znajomy” jeden z radnych-Pana zwolennik, który po oddaniu pisma próbował przez pocztę NK namówić mnie do kandydowania na radną. Mało tego! stwierdził, cyt.” że nie pasuję do tej grupy osób z kalety.eu”. Pytam jakiej „grupy”? Prowadzących portal – którzy mają własne zdanie i nie piszą po Pana myśli, czy mieszkańców, którzy w końcu mają prawo swobodnej swojej wypowiedzi ? (nazwiska nie podam - była to korespondencja prywatna). Proponuję jednak lepiej przyjrzeć się swoim współpracownikom niż czyimś rodzinom.
Myślę, że wyjaśniłam Pana wątpliwości i moja wypowiedź nie zaszkodzi Panu w kandydowaniu do Rady Powiatu. A.M.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
Pinokio, Dziewczynka z zapałkami, Scubi doo, Czterej pancerni wraz z pies i dr house... ;-P
Nie wiem ile tego bylo, ale wiem jak przebiegalo. Gdybyście przypadkiem dostali te listy do rąk- zwróćcie uwagę na to ilu urzędników UM na nich jest :) Czasem ciężko jest odmówić kiedy przeożony podsuwa ci listę pod nos, mówi "podpisz" i zerka zza pleców. Dodatkowo doszly mnie glosy, że listy burmistrza podpisywaly osoby niepelnoletnie. Myślę, że lektura tych wtórnych list moglaby przynieść ciekawe rezultaty...
Ile burmistrz zebrał podpisów,czy gdzieś można to znaleźć?
Gjon-znam komentarz dlatego podkreśliłam w artykule,że nie chodzi o moją osobę.
Sprawę MOW wyjaśniono na tyle, że uważam ją za zamkniętą i nie ma konieczności wciągać mnie w gierki polityczne,czy podpinać do któregoś z kontrkandydatów .
Antenat mam nadzieję,że tak nie będzie.
Wiem, że projekty uchwał zazwyczaj przygotowują pracownicy urzędu, i zazwyczaj na polecenie burmistrza. Burmistrz ma prawo się cieszyć z tego, że gdy obdarowano go niechcianym przez starostwo majątkiem, w miarę szybko znalazł kogoś, kto go sensownie zagospodaruje - inaczej bursa mogła podzielić los majątku dawnego KZCP. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem i pod tym względem nie można nic zarzucić władzom miasta.
Natomiast można spokojnie zarzucać to w czym uchybiły: brak danych o sesji w BIP, brak konsultacji społecznych przed wydzierżawienie m obiektu, pośpiech czy nieuwzględnieni e protestu społecznego (akcji zbiórki podpisów).
Co do zbiórki podpisów na "tak" w sprawie MOW to można było w zupełności wszystkie podpisy na "nie" olać motywując to tym, że reszta z blisko 10 000 mieszkańców jest za lub wstrzymała się od głosu, więc większość popiera działania władz miasta. Urządzono jednak kontr zbiórkę, czym doceniono Wasz wkład w mobilizację społeczeństwa Kalet. Zaprotestowaliś cie przeciwko takiemu załatwieniu sprawy (niekoniecznie przeciwko powstaniu samego MOW) i Wasz protest został doceniony, a echem w Kaletach jeszcze przez pewien czas będzie się odbijać. Być może kolejne władze (burmistrz i radni), pomne na doświadczenia poprzedników, będą z większym wyprzedzeniem informować w podobnych przypadkach i inaczej załatwiać takie sprawy, a to już będzie wielkim sukcesem tej akcji.
gjon-zapewne wszystkie osoby ,które coś napiszą teraz,potem wyczytają o sobie parę "ciekawostek".Co mnie i tak nie powstrzyma od pisania.
Panie Piotrze- teraz już wiemy jak to z uchwałami bywa.Ale najwyraźniej Ci co zbierali za" tak"też nie wiedzieli o jednym podpisie.
Burmistrz może i nie podpisuje uchwały ale na sesji powtarzał,że jest dumny ,że udało mu się załatwić tak szybko tą sprawę.Czyz takie zachowanie nie sugeruje,że to on jest osobą najbardziej decyzyjną?
A po za tym uważam,że Alina ma jak najbardziej prawo zabrać głos w tej sprawie-w końcu to w jej rodzinę zagląda burmistrz.
1 - konieczność konsultacji projektów uchwał może wynikać jedynie z uchwały Rady Miasta. Jak pisałem na początku tej sprawy Kalety takiej uchwały nie posiadały i na jej uchwalenie miały czas do 30.11.2010 (teraz już posiadają, ale prawo nie działa wstecz, więc do MOW się ta uchwała nie odnosi)
2 - każda uchwał Rady Miasta jest badana pod względem zgodności z prawem rzez Ślaski Urząd Wojewódzki. W przypadku rażącego naruszenia prawa Rada jest wzywana do anulowania podjętej uchwały. Złożenie czy nie złożenie jakiegokolwiek pisma nic w tej sprawie nie wnosi.
3 - Burmistrz ma rację, że jeśliby zostało złamane prawo to wystarczy jeden podpis aby sprawą zainteresować odpowiednie organy. Mimo całej szalejącej dokoła demokracji o tym czy coś jest zgodne z prawem nie może decydować liczba podpisów
4 - Uchwały Rady Miasta podpisuje jej przewodnicząca. Na uchwale więc nie widnieje (bo nie może) żaden podpis burmistrza. Co więcej jako organ wykonawczy gminy burmistrz jest zobowiązany do wykonywania uchwał Rady (jak znam życie w uchwale jest zapis "Wykonanie uchwały powierza się Burmistrzowi"). Z chwilą podjęcia uchwały przez Radę przestaje już być istotne kto był jej pomysłodawcą.
Tak wygląda sytuacja z MOW widziana ze strony władz miasta.
A teraz druga strona medalu:
1 - Źle się stało, że nie przeprowadzono żadnych konsultacji z mieszkańcami (czy nawet tylko jakiegoś spotkania otwartego) w sprawie MOW. Nie było takiego wymogu prawnego, ale okazało się, że było takie zapotrzebowanie społeczne.
2 - po zebraniu podpisów i złożeniu ich do UM, powinna się nimi zająć na posiedzeniu Rada Miast5a (nie wiem jak było). Tylko ona - a nie burmistrz czy wojewoda - mogła zmienić wcześniej podjętą uchwałę. Jeśli natomiast były dwie listy, a na liście "za" było więcej podpisów niż na tej "przeciw" radni mogli odnieść wrażenie, że większość społeczeństwa albo popiera ich wcześniejszą decyzję, albo zupełnie ich to nie obchodzi.
3 - Na upartego można twierdzić, że konsultacje społeczne w sprawie MOW się odbyły (w końcu dwie różne listy z podpisami są i każdy zainteresowany sprawą mieszkaniec Kalet mógł się wypowiedzieć)
A tak BTW - ciekaw kto jeszcze napisze artykuł o tym tekście (jestem pewien kilku ripost w następnym Biuletynie). Brawo dla p. Kalinowskiego za poruszenie tłumów ;)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.