WOŚP w liczbach i emocjach
| Co nas boli ? |
Jest! Pobiliśmy rekord! W tym roku osiągnęliśmy całkiem sympatyczną kwotę 10670,40zł. Może nie jest to szalenie zawrotna suma, ale jak na nasze miasteczko… nie do pogardzenia.
na fot. DJ Kisiel prowadzący licytację (autor: Adam Gabryś)
Szczerze jednak przyznamy, że pozostał lekki niedosyt!
Zacznijmy od młodzieży która wykazała się mega pozytywnie. W tym roku było aż 37 chętnych do kwestowania, niektórzy z nich chodzili do ostatniej chwili. I właśnie dzięki tym młodym chore dzieciaki będą miały o 9380,40 złotych więcej na leczenie. Należą się im wielkie brawa i ukłony co niniejszym czynimy. Dzielnie zbierały nasze kochane dzieciaki i mocno angażowały się w pomoc w liczeniu, sprawdzaniu.
Kolejną pozytywną sprawą było zaangażowanie osób, które zliczały „zbiory”. A wierzcie nam nie było łatwo. Ilość groszówek oraz obcej waluty była zatrważająca. Ale daliśmy radę, a mnie (dop. Małgorzata Kulisz) tak spodobała się atmosfera wspólnego, dobrego działania, że mam nadzieję, iż następnego roku też mi się uda tam być.
A teraz druga strona medalu… licytacja. A więc tak: W okolicy godziny osiemnastej ludzi zdawało się być co niemiara. Ale wystarczyło hasło: licytacja i naraz pustki. Nagle ludzie zaczęli wychodzić. Moglibyśmy powiedzieć „ulatniali się”. A ta niewielka grupa, która została nie bardzo kwapiła się do licytowania. Później, w rozmowie z dyrektorem MDK dowiedzieliśmy się, że zostały wystosowane specjalne zaproszenia do przedsiębiorców. I co z tego? Przybyli baaardzo nielicznie i bardzo słabo dawali o sobie znać podczas aukcji, a szkoda. Co z Wami kochani przedsiębiorcy? Gdzieście byli jak Was nie było? Może nasi przedsiębiorcy w jakiś inny sposób niewidoczny dla nas przyłączyli się do akcji?? Nie wiemy ale pozostaje nam taka nadzieja.
Później akcja nieco się rozkręciła… przybyły posiłki z góry. Jednak porównując to co się działo wczoraj z klimatem z przed roku wyraźnie czegoś tu brakowało; chyba ludzie na sali nie mieli frajdy z możliwości brania udziału w licytacji i… przebijania ofert konkurentów ( choćby i o 1zł;) Mniejsza o to, liczą się przecież efekty końcowe! A na koniec jeszcze słowo o Panu który prowadził aukcję: On dosłownie dwoił się i troił aby zachęcić przybyłych do aktywnego udziału, a nie było to niestety łatwe zadanie. Jemu też należy się wielkie Dziękuję!
Ciekawi jesteśmy Waszego zdania, powiedzcie nam co sądzicie o tegorocznym kaletańskim finale? Czy akcja WOŚP przejadła się w Kaletach? Czy ludziom brak wiary w Owsiaka? Czy fanty na licytacji nie przypadły do gustu? Siedzimy sobie teraz w trójkę i myślimy gdzie tkwi problem tak słabego odzewu w Kaletach? A może nie jest tak źle? Kalety liczą około 8,7 tys. mieszkańców którzy wspólnymi siłami uzbierali 10670,40zł , wychodzi (słownie;) złoty dwadzieścia na głowę. Albo może tak lepiej: statystycznie każdy Kaletanin podarował złotówkę! Czy to dużo, czy mało?
I jeszcze coś. Od Dominiki i Gosi, młodych mam; z wysokości balkonu w MDK patrzyłyśmy na ludzi bawiących się na dole. Rozpiętość wiekowa bardzo duża, można powiedzieć widok przekrojowy; od dwulatków po prababcie, ale dwudziestolatków i młodszych zdecydowanie najwięcej. Orkiestra „gra” już 20 lat, ilu z tych ludzi i ich rodziców przychodząc do MDK, czy wrzucając pieniążek do puszki pomyślało o tym ile oni sami zyskali dzięki Owsiakowi? Ilu z nich miało, zaraz po urodzeniu zrobione przesiewowe badanie słuchu? Ilu z nich to wcześniaki uratowane dzięki sprzętowi z WOŚP? Tomografy, pompy insulinowe, inkubatory, karetki, niemedyczne wyposażenie całych oddziałów… Kochani, spójrzcie do książeczek zdrowia swoich dzieci: ilu z Was ma specjalną naklejkę, że badanie zostało przeprowadzone dzięki sprzętowi zakupionemu ze środków zebranych przez Orkiestrę! Popatrzcie, pomyślcie, a za rok zobaczymy co z tych przemyśleń nam wyjdzie . http://www.wosp.org.pl/medycyna/sprzet_zakupiony_przez_orkiestre - to tylko Tarnowskie Góry, a warto sprawdzić jeszcze klinikę w Zabrzu czy krakowski Prokocim. Na to m.in. „idą” nasze pieniądze- wspaniała sprawa, a przy okazji jest okazja żeby wyjść z domu, zabrać dzieci, przyjaciół, pobawić się i porozmawiać. Warto spędzić tak tę jedną niedzielę w roku. Acha i miejmy radosną świadomość, że akcja charytatywna na taką skalę to ewenement na skalę globalną…
cytując pana Banderasa: Polak potrafiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiJ
pozdrawiamy i do zobaczenia za rok!
Dominika i Tadeusz Przybyła oraz Małgorzata Kulisz.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
Owsiak jako postać medialna niespecjalnie mi pasi, jednak mój szacunek do niego bierze się z faktu, że reprezentuje jedyną fundację, której efekty działalności spotykam wokół siebie, a nie tylko w reklamach tv i listach z prośbami o finansowe zaangażowanie. Właściwie w każdym szpitalu spotkałem jedno lub więcej urządzeń oznaczonych serduszkiem WOŚP, a kilka z tych maszyn ratowało zdrowie, a nawet życie najbliższych mi osób. Oto moja perspektywa.
A jakiś konkretny powód? Czy tylko ten, że to instytucja kościelna?
Po za tym, przychylam się do zdania Tani.Mało jest takich ludzi, którzy tak wiele robią dla innych. I każdy taki powinien być głośno z imienia i nazwiska wymieniany.
Janusz: co do Caritasu, to mam mało zaufania do tej instytucji, choć ludzie mogą tam pracować o szczerych sercach.Za to nie pamiętam, by kiedykolwiek, ktokolwiek udowodnił Owsiakowi, jakieś przekręty finansowe.
Otóż to Deff. Zgadzam się w całej rozciągłości.
Proponuję poszukać (google prawdę Ci powie
WOŚP jest drugą co do wielkości org. charytatywną w Polsce a pierwszą jest z kwotą 10 x WIĘKSZĄ i bez tej całej otoczki, akcyjności i reklamy w mediach Caritas.
Powiem tak... więcej pomagajmy a mnie róbmy wokół tego szumu... Niech lewa ręka nie wie, co czyni prawa
Nie dorabiajmy do sprawy ideologii.
I tyle
Dobra, to teraz proszę napisać ile kosztowała organizacja tego happeningu? Czy wszystko było darmo? Nie sądzę i chętnie dowiedziałbym się jak to jest na prawdę.
Przedsiębiorcy? Widocznie mają pilniejsze wydatki, niż autopromocja podczas licytacji fantów,które będą zalegać ich poddasza czy piwnice.
Jeżeli chodzi o zebraną kwotę 10670 zł to jest ok, i wychodzi gdzieś około średniej krajowej. Ale najlepsze jest to, że Autorzy artykułu rozpływają się nad kwotą około 160 tys. zł jakie dostały tarnogórskie szpitale. Pomyślcie sobie, czy suma 160 tys. zł przekazana przez WOŚP w przeciągu 20 lat (!) dla powiatu tarnogórskiego to jest dużo? Gdyby każdy mieszkaniec powiatu dał jednorazowo 1 zł to już mielibyśmy prawie tyle samo i moglibyśmy sobie kupić taki sam sprzęt dla lokalnych placówek. Dodajmy, że 160 tys. zł jak na sprzęt medyczny to kwota śmieszna i pewnie starczyła na przysłowiowe "waciki". Tak dla porównania, wpiszcie sobie Warszawkę w linku podanym przez Autorów artykułu. Tam to sobie nie żałują. Wychodzi na to że fundujemy sprzęt głównie dla stolicy i paru większych miast.
W naszym kraju nie bardzo wypada być przeciw WOŚP i pewnie zaraz ktoś mnie zaatakuje za mój wpis, ale moim zdaniem to jest sztucznie rozdmuchana akcja, w którą angażuje się niemal całe państwo i wykorzystuje się wielu młodych nieświadomych ludzi pod pretekstem wolontariatu. Tyle szumu, a w rzeczywistości efekt stosunkowo niewielki. Jak ktoś chce pomóc, to pomoże i nie będzie rozgłaszał o tym całemu światu. Tymczasem ludzie są niejako zmuszani do pomocy, bo atakowani w drodze do kościoła przez całe zastępy puszkarzy. Czasem też ktoś z litości wrzuci, widząc ich marznących przed kościołem (trzeba jednak przyznać, że w tym roku pogoda była dla nich dosyć łaskawa).
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.