Ksiądz Paweł Rogowski z Jędryska
| Historia |
Ks. Paweł Rogowski urodził się 25 stycznia 1871 w Dębskiej Kuźni pow. Opole. Święcenia kapłańskie otrzymał 11 czerwca 1893 r. we Wrocławiu. Przez 4 lata pracował jako kapłan przy kościele NMP w Bytomiu, a następnie mianowany proboszczem w Jędrysku.
Jako proboszcz oddał wszystkie siły i serce pracy dla swoich parafian, których kochał jak ojciec. Starał się o zbawienie dusz swoich parafian, sprowadzał Ojców Jezuitów z Krakowa i w ten sposób podnosił i umacniał dusze w wierze katolickiej, starając się przy tym o upiększenie domu Bożego. Jako wierny syn Piastowskiej Ziemi Śląskiej, walczył w pierwszym szeregu o prawa narodowe. Pracą i czynami zaskarbił sobie miłość i zaufanie u ludu tak, że lud jego postawił go jako kandydata na posła do parlamentu niemieckiego i tylko drobną większością głosów nie został wybrany. Organizował towarzystwa, poświęcał sztandary Związków polskich z Górnego Śląska, celebrował msze zamawiane przez Towarzystwa polskie ze Śląska o wolność i niepodległość Polski.
Z początku wrocławskie władze kościelne wpływały na niego słodkimi słowami, następnie groźbami, aby zaprzestał swej pracy, ale te ich usiłowania były bez skutku.
W r. 1912 został przez władze kościelne pod naciskiem Rządu zawieszony w swych czynnościach i wywieziony do Berlina. Temu cichemu pracownikowi nie mogli dowieźć żadnej winy, a koniecznie chcieli go w opinii publicznej zdyskredytować i oderwać serca wiernych od niego. Ogłoszono go obłąkanym, maniakiem i trzymano blisko rok cały pod obserwacją lekarską. Naczelny lekarz mając w obserwacji ks. Rogowskiego i znając go oświadczył, że jest on nie tylko normalnym, ale człowiekiem bardzo utalentowanym.

Nie udało im się jednak uczynić ze zdrowego człowieka wariata, przeto zwolniono go. Lud wierny przyjął go ze łzami radości i w tryumfalnym pochodzie, wśród bicia dzwonów, przez tryumfalne bramy wprowadzono go do kościoła i odśpiewano uroczyste "Te Deum".
Po tym zdarzeniu jeszcze mocniej zaangażował się w działalność polityczną mającą na celu spolonizowanie śląska, co nie było dobrze odbierane przez władze pruskie. Nie pomogły najgrubsze kary pieniężne, nakładane na niego w procesach politycznych, nie pomogły ustawiczne rewizje żandarmerii pruskiej, ściganie go i Jezuitów przez oddziały żandarmerii - to wszystko dodawało ks. Rogowskiemu tylko bodźca do wytrwałości.
Przyszedł czas wojny, rok 1918, rozłam potęgi niemieckiej. Zbliżał się czas, gdzie lud śląski miał się wypowiedzieć za swoją przynależnością państwową. Teraz też rzucił ks. Rogowski wszystkie swoje siły na szalę, pracował niestrudzenie nad ludem, pracował w komitetach plebiscytowych i przygotowywał Polsce zwycięstwo.
Nic też dziwnego, że w miesiącu lipcu 1919 przyjechali członkowie Grenzschutzu wozem z Woźnik na probostwo w Jędrysku. Zbliżając się do probostwa otworzyli ogień karabinowy na dom śp. Rogowskiego. Chcąc go uwięzić wpadli na szatański pomysł i na podwórzu probostwa wyrzucili zmarłego, prawdopodobnie w drodze członka Grenzschutzu, a ludowi powiedziano, że zabił go śp. ks. Rogowski. Na tej podstawie rzucili się na niego bijąc i katując kolbami, wyzywając najordynarniejszymi wyrazami, przeprowadzili go do Kalet, a stąd przewieziono go do Opola, gdzie stanął pod murem i miał być rozstrzelany, jednak komendant zakazał rozstrzelania bez sądu. Oddano go więc pod sąd, a nie mogąc udowodnić winy, po tygodniu przeprowadzono ks. Rogowskiego z Opola do Bytomia, zaś dopiero na wskutek energicznej interwencji adwokata Dr. Kudery z Bytomia został wypuszczony na wolność.
Wrócił z Opola do Bytomia chory, złamany. W tej walce o prawa narodowe sterał zdrowie i siły tak, że w 1919 ustąpił ze swego probostwa.

Odzyskawszy nieco swoje siły, objął posadę profesora przy gimnazjum w Wągrowcu. Przy tym gimnazjum umieszczone było gościnnie pierwsze Śląskie Seminarium nauczycielskie z Tarnowskich Gór i tutaj pracował nad wychowaniem przyszłych pionierów oświaty na Śląsku.
W lipcu 1921 odbywał się w Lublińcu na Strzelnicy zjazd powiatowy komitetów plebiscytowych, delegatów Związków polskich i przedstawicieli gmin. Na tym zjeździe wygłosił ks. Rogowski swój ostatni porywający ludzi referat. Opuściwszy salę został napadnięty przez bojówkę Organization Escherei, ukrytą w sieniach domów. Odwieziony do domu ciężko przez długi czas chorował. Niedługo potem zmęczony pracą, walką i prześladowaniami podupadł na zdrowiu tak, że dnia 26 stycznia 1926 roku poszedł przed tron najwyższego po nagrodę za swoje rany. Ciało jego złożono na cmentarzu w Wągrowcu.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
Zmieniać nazwy obecnych ulic nie ma sensu. Zbyt duże koszty i kłopoty. Ale nowe ulice mogły by otrzymać takie właśnie imiona.
Problem w tym, że ludzie nie znają naszej śląskiej historii, a szczególnie tej w latach 1742-1922. Lata komuny zrobiły swoje:/
Ale wątpię, że ktoś będzie mieć tyle odwagi by czegoś takiego dokonać :)
-----------------------------------------------------
Przy okazji - artykuł nie jest mojego autorstwa (może jedno zdanie gdzieś dodałem), a całość pochodzi z któregoś z przedwojennych czasopism codziennych i została przygotowana na uroczystość przeniesienie ciała i powtórny pochówek ks Rogowskiego w Kaletach.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.