Jak w Kaletach wybuchła wojna
| Historia |
Tylko u nas mamy niesamowitą rzecz. Autentyczny wpis do pamiętnika mieszkanki Kalet z 1 września 1939 roku. Przedstawione wydarzenia bardzo realistycznie oddają tamten okropny dzień, widziany okiem zwykłego mieszkańca naszej miejscowości. Zapraszamy do przeczytania wpisu sprzed dokładnie 71 lat.
Dzisiaj obchodzimy rocznicę wybuchu II Wojny Światowej. Z tej okazji dla czytelników kalety.eu przygotowaliśmy coś specjalnego. Jest to autentyczny wpis z pamiętnika młodej ówcześnie mieszkanki Kalet, przedstawiający pierwszy dzień wojny.
1 września 1939
Mama wyjeżdżała do kościoła już wczas rano. Wstałam później, na podwórzu słychać warkot samolotów. Patrzę w okno widzę parę samolotów, myślałam że polskie. Wtem przyjeżdża mama i powiada że mosty wysadzają i wojsko niemieckie ma być w Mikołesce. Mówiła to naszemu stołownikowi. Ten zaprzeczał. Gdy to mama mówiła w tej chwili słychać trzask wysadzanego mostu w Kaletach, pierwszy znak wojny.
Niedługo przyjechał tatuś z pracy albowiem zastawiono fabrykę. Na placu fabrycznym miedzy stosami drzewa kryło się parę ułanów polskich na widok nieprzyjacielskich samolotów. Słuchamy radio w którym ciągle przerwy i coś niezrozumiałego nadawanie do wojska. Zaraz potem patrzymy a tu widać taksówkę w niej czterech żołnierzy niemieckich z karabinami u boku.

Niemiecka Armia wkracza do Polski
Na drogach pełno ludzi. Ogromne wrażenie wywarło na nas gdy ujrzeliśmy niemieckich żołnierzy. Teraz dopiero spostrzegliśmy że to nie wojna wypowiedziana tylko napad. Cały dzień przez Kalety jechała armia zmotoryzowana niemiecka. Gdy auta pancerne jechały przez naszą wieś, to całe tumany pyłu unosiły się w powietrzu, gdyż pogoda była słoneczna upalna i sucha.
Po południu słychać było strzały. To spór wojska i ludzi Polaków pod Woźnikami, dzielna obrona. Wieczór. Każdy na pogotowiu gdyby zaszła ucieczka.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
@Łukasz Skop: zazdroszczę dostępu do takiego materiału - rzeczywiście bardzo unikatowa pozycja (z mojego punktu widzenia, oczywiście), głównie ze względu na tak osobistą historię. A za wskazówkę (i sam materiał) dziękuję - już zaczynam czytać.
--
Zdjęcia na blogu Michała i te w artykule (kalety.eu/artykuly/8-historia-kalet/67-kaletaskie-zakady-celulozowo-papiernicze-kzcp-historia-fabryki-w-kaletach-papiernia-w-kaletach) są takie same, choć innej jakości - z jakiego źródła pochodzą? Ponadto wiadomości zawarte w Twoim artykule odpowiadają od razu na kilka moich pytań, za co tym bardziej jestem wdzięczny. Skąd czerpałeś swoje informacje?
A co do wyzwolenia przeczytaj sobie rozdział historii fabryki chyba cz 3 tam masz to opisane.
O pierwszych dniach wojny w okolicy najlepsza jest książka Jagody "Gorycz wrześniowa" ( http://www.wozniki.pl/content.php?dzial=10&mod=gal_show&gy=&lang=pl&m=# - trzecia w górnym rzędzie na stronie)
Szkoda, że w artykule nie znalazło się trochę więcej informacji o tamtym okresie. Ciekawy jestem, jak Niemcy się tu zorganizowali (to pytanie zainspirowane tą fotografią)? Jak żyło się tutaj ludziom w czasie okupacji? Czy były w okolicy większe potyczki, bitwy? W jakim okresie pojawili się tu Niemcy i kiedy odeszli (lub zostali przepędzeni)? Wyzwolili nas Polacy czy inne wojska? Co zostawili po sobie okupanci (oprócz mostu pomiędzy Jędryskiem a centrum)?
I pytanie do Piotra: kto jest autorem tych zdjęć (zapewne żołnierze lub/i propagandowcy) i skąd miał je sprzedający?
Wcale mnie to nie dziwi :) Dopóki nie znałem Pana nicka z allegro - potem odpuściłem -, bywało że konkurowaliśmy ze sobą podczas licytacji starych pocztówek z motywem fabryki. Co do święta na zdjęciu to nie jestem pewien...co do roku to bardzo możliwe, gdyż na jednym ze zdjęć widać już całkiem odbudowany most. Mam nadzieje że będzie okazja aby podzielił się Pan ze mną skanami.
pozdrawiam
Gjon - ten widok jak z filmów propagandowych to obchody 1 maja w Kaletach (najprawdopodob niej 1942 rok)
Tania - mając do wyboru kulę za niesubordynację lub wypełnienie rozkazu rozstrzelania niewinnych ludzi też bym strzelał do cywili. Ci chłopcy, którzy poszli na wojnę chcieli z niej wrócić
To najczęściej są chłopaki z Twojego sąsiedztwa poddani praniu mózgu i - czasem - zwierzęcemu, wojskowemu szkoleniu, umieszczeni w naćpanym emocjami tłumie i rzuceni kilkaset kilometrów od domu z decyzjami, których tak naprawdę nikt z nas by nie chciał nigdy podejmować. Może do pierwszego zabitego, potem jakoś poleci. Będę prawdziwym mężczyzną. Bohaterem. Patriotą.
Wojna to straszny syf. Z każdej strony konfliktu.
Michal w Twoich zdjeciach na mnie najwieksze wrazenie zrobili Niemcy na drzewie, patrzac z bliska widac, że to normalni młodzi chlopcy usmiechnieci zadowoleni jak na wczasach... a za moment okrutni bezlitosni barbarzyncy Trudno jest to ogarnac wyobraznia.
Cytuję M ichał:Znowu wspaniała kolekcja. Tym razem otworzyło mi oczy ze zdumienia to zdjęcie 3.bp.blogspot.com/_ogqA5I0sKHY/TH60Aq5sV8I/AAAAAAAAAfE/Io93baN99uU/s1600/biorowiec+z+torow.jpg. Nie spodziewałem się widoku jak z filmów propagandowych, gdy wielkie molochy obwieszone są sztandarami ze swastykami, a facet na podeście przemawia do zgromadzonych ludzi. Niezwykłe.
PS. A ta fotka nazistowskiego drzewa 3.bp.blogspot.com/_ogqA5I0sKHY/TH60A1MbfXI/AAAAAAAAAfM/WKAErd5OqXI/s1600/hitlerowcy+na+drzewie.jpg też ma swoją siłę przekazu.
http://kzcp84.blogspot.com/2010/09/okres-ii-wojny-swiatowej-w-kaletach.html
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.