Ochrona Pożarowa w dziejach
| Historia |
Kiedy około 400000 lat temu człowiek „udomowił” ogień, to wiedział, że prócz ciepła i światła niesie z sobą również wielkie zagrożenie. Już wtedy wśród ludzi potrzebni byli tacy, którzy pilnowali aby ten „święty ogień” nie zgasł, ale również aby jego strawą nie stał się dobytek całej społeczności.
Informacje o pierwszych urządzeniach gaśniczych pochodzą z czasów starożytnego Egiptu. W 1879 berliński księgarz Lenz opatentował sikawkę wodną wykonaną według rysunku zamieszczonego na jednym z egipskich papirusów, datowanym na 1200 rok pne. Pierwszy oddział strażacki powstał w roku 564 pne w ówczesnej stolicy Chin. Po wielkim pożarze, który nawiedził miasto Sung, cesarz wydzielił rozkazem z pośród podległego sobie wojska specjalny oddział do walki z pożarami wyraźnie zaznaczając również specjalistyczne uzbrojenie przeciwpożarowe. W roku 423 pne grecki poeta Aristofanes w swojej sztuce opisał pracę strażaków. W roku 70 pne pierwsze oddziały strażackie, utworzone na rozkaz konsula Marcusa Liciniusa Crassusa, złożone z żołnierzy i niewolników, pojawiają się w starożytnym Rzymie. Również w Rzymie rozkazem cesarza Augusta już w 21 rpne zaprowadzono "nocną straż ogniową", w której służyło 600 niewolników. Rozwiązania te kopiowały władze innych miast Imperium Romanum i już w 6 r ne w każdej prowincji była co najmniej jedna straż pożarna, złożona z wojska i niewolników.
Po upadku Rzymu każdy ratował się jak mógł. Do „straży ogniowej” zaczęto powracać dopiero 1000 lat później. Najpierw w 1120 r w Wenecji doża Domenico Mihiel powołał złożoną z mieszczan "straż ogniową", później władze Londynu w 1189 nakazały, aby w każdym okręgu wyznaczono 10 mieszczan, których zadaniem będzie walka z pożarami.
Aby nie pozostawać w tyle inne duże miasta Europy również starały się kopiować sprawdzone wzory. I tak w 1272 do Wrocławia doprowadzono wodociągi, które służyły jeszcze do XIX wieku. Wodociągi te napędzane były kołem wodnym wielkości 44 stóp (prawie 14 metrów), które było określane przez budowniczych i mieszczan „Große Kunst” (wielka sztuka).
W 1560 roku również we Wrocławiu (w jednym z rękopisów) pierwszy raz zagrożenie pożarowe nazwano "czerwonym kurem, który siedział na dachu" (w oryginalnym zapisie: „roten Hahn, den man einem aufs Dach setzen”). Miasto to wydało własne rozporządzenia policyjne w sprawie ochrony przeciwpożarowej już w 1630 roku.
W 1614 w Lipsku wydano pierwszą książkę w całości poświęconą ochronie pożarowej. Była to "Theatrum machinarum" Heinricha Zeisinga. Książka prócz fachowego tekstu zawierała również wiele ilustracji.
7 grudnia 1736 drukarz Beniamin Franklin tworzy w Filadelfii pierwszą Ochotniczą Straż Pożarną, do której wstąpiło 12 ochotników. Kolejne miasta Ameryki również zaczęły kopiować te rozwiązanie.
Na Górnym Śląsku, gdzie jeszcze 150 lat temu miasta rzadko kiedy miały więcej niż 10 tysięcy mieszkańców, powoływanie takich specjalnych formacji wojskowych było nieopłacalne. Mieszkańcy sami starali się ratować co tylko mogli w przypadku nieszczęścia. Jeśli pożary wybuchały w miastach garnizonowych to mieszkańcy mogli liczyć na pomoc stacjonującego tam wojska, jeśli we wsi czy miasteczku będącym siedzibą rodu szlacheckiego, można było liczyć na pomoc szlachty i zatrudnianych przez nią parobków. W przeciwnym razie pozostawało jedynie liczyć na własne siły lub pomoc sąsiedzką. Mieszkańcy wsi i miasteczek wykorzystywali głównie obiekty religijne wyposażone w dzwony do informowania o nieszczęściu. Jeśli w jakiej wiosce nie było kościoła czy kaplicy, znajdował się w niej zazwyczaj krzyż z sygnaturką. Dla utrzymania w gotowości tego systemu wczesnego ostrzegania codziennie w południe bito w dzwony na „Anioł Pański”.
Władze Regencji Opolskiej już w grudniu 1822 wydały rozporządzenie o zabezpieczeniu przeciwpożarowym. Tekst tego rozporządzenia wydrukowano w Amtsblatt der Königliche Regierungs zu Oppeln w dwu językach, po niemiecku i po polsku. Prawo to szczegółowo opisuje obowiązki właściciela majątku, zarządu gminnego czy magistratu w celu zabezpieczenia dobytku przed pożarem, a także odpowiedzialność biorących udział w akcjach ratowniczych, kierowanie tymi akcjami oraz surowe kary za nieprzestrzeganie przepisów porządkowych. Nakazano również z mocy tych przepisów powołanie w każdej wsi czy osadzie Gemeindewache czyli Straży Gminnych, do których zadań należało pilnowanie porządku i powoływanie w czasie nocnym ludzi do gaszenia pożarów.
Prawne nakazanie już w 1822 roku każdej gminie posiadania sprzętu przeciwpożarowego i zatrudnienia straży gminnych (Gemeindewache) doprowadziło do powstania kilku różnych systemów zabezpieczeń gmin od ognia.
Pierwszym i podstawowym w większości przypadków były właśnie owe nakazane straże gminne (Gemeindewache), podlegające pod sołtysów i działające w przypadku większego zagrożenia na zasadach pospolitego ruszenia. Z czasem jednak zaczęto w gminach wyodrębniać zadania wartownicze i zadania ochrony przeciwpożarowej, te drugie powierzając związkom sikawkowym (Spritzenverband). Związki te organizacyjnie podlegały również pod sołtysów, ale o sprawach przeciwpożarowych mogły już wypowiadać się same.
Bogatsze gminy decydowały się na utworzenie przymusowych straży pożarnych (Pflichtfeuerwehr), szczególnie jeśli w okolicy brakowało chętnych do utworzenia ochotniczej straży pożarnej (Freiwillige Feuerwehr). Na utworzenie zawodowych straży pożarnych (Kommunale Berufsfeuerwehr) pozwoliły sobie na Górnym Śląsku jedynie Królewska Huta (w 1900), Zabrze (1907), Bytom (1910) oraz Katowice (1913). Prócz tego w zakładach szczególnie narażonych na styczność z ogniem sami przedsiębiorcy dbali o utworzenie własnych jednostek ochrony przeciwpożarowej.
Przymusowe i ochotnicze straże pożarne zrzeszone były w większości w Górnośląskim Podzwiązku Straży Pożarnych (Oberschlesische Feuerwehr Unterverband) powstałym 19 sierpnia 1876, który w chwili swego powstania skupiał 41 ochotniczych i 5 zakładowych straży pożarnych (łącznie 2417 strażaków).
Ten podział (gminy, związki sikawkowe, straże pożarne - zarówno ochotnicze jak i przymusowe) utrwalił się w świadomości społecznej dość mocno i do dziś wielu badaczy przeszłości pożarnictwa uważa, że nie można mówić o strażach pożarnych jeśli coś nie zostało wyraźnie strażą pożarną nazwane. Tymczasem badając dawne dokumenty możemy się przekonać że zarówno władze Regencji Opolskiej jak i Prowincjonalne Towarzystwo Ubezpieczeń od Ognia (Provinzional Land Feuer Societäts) traktowały wszystkie te podmioty identycznie. Różnica polegała jedynie na tym, że zarówno gminy jak i związki sikawkowe nie pozostawiły po sobie zbyt wielu materialnych śladów swojej bytności w dziejach ochrony przeciwpożarowej.
DZIEJE POŻARNICTWA W POWIECIE LUBLINIECKIM
Już w 1864 dla radnych z Woźnik, Lublińca oraz Dobrodzienia sprawy ochrony pożarowej były na tyle ważne, że zajmowały się nimi oddzielne komisje Rady Miejskiej, posiadające uprawnienia kontrolne. W Lublińcu, zgodnie z opisem Triesta, był nawet specjalny budynek komunalny na sikawkę pożarową.
W powiecie lublinieckim najwcześniej ochotnicza straż pożarna powstała w Dobrodzieniu (1884), następnie w Lublińcu (1888) oraz w Woźnikach (1898). Kolejne straże powstały w Koszęcnie, Pawonkowie, Boronowie i Psarach. Jednak o ile daty powstania straży pożarnych w miastach są pewne to o czasie powstania straży wiejskich można wnioskować jedynie na podstawie materiałów prasowych z tamtych lat.
Aby zachęcić mieszkańców do służby w strażach stosowano nie tylko nakazy, ale również zachęty finansowe. I tak np. 18 maja 1907 roku po pożarze budynku celnego lubliniecki magistrat ogłosił, że za udostępnienie koni do pożarów ich właściciele otrzymają po 2 marki, a kilka lat później - 28 listopada 1912 ogłoszono, że od stycznia magistrat lubliniecki przyjmuje do służby w przymusowej straży pożarnej płacąc 10 marek rocznie. Wiek chętnych ustalono na 20 - 50 lat.
Corocznie w miesiącach lipiec - sierpień odbywały się powiatowe ćwiczenia strażackie, organizowane kolejno w miastach powiatu. Prócz tego dwa razy do roku straż pożarna w Lublińcu prowadziła własne ćwiczenia, o czym uprzedzała mieszkańców na łamach lokalnej prasy. Wszystkie ochotnicze straże pożarne działały również na polu wychowania patriotycznego organizując obchody urodzin cesarza (w jednym z ogłoszeń napisano, że msze w intencji cesarza odbędą się w kościele katolickim, ewangelickim oraz w synagodze), a także organizując letnie festyny.
W 1910 roku w powicie lublinieckim było już 6 jednostek ochotniczych i 8 przymusowych. Skupiały one 1313 strażaków, z czego 36 strażaków w stopniach oficerskich, 198 strażaków z przeszkoleniem podstawowym oraz 13 z sanitarnym. Na wyposażeniu tych straży było 13 sikawek wodnych; 2 hydronetki; 1 zasilacz; 2200 metrów węzy parcianych i 103 gumowych; 4 drabiny rozsuwane; 2 drabiny mechaniczne; 2 płachty ratunkowe; 1 zjeżdżalnia oraz 1 lina ratownicza. Jednostki te miały do dyspozycji 4 wieże strażnicze i brały udział łącznie w 42 pożarach. W ramach związku powiatowego prenumerowano 4 różne gazety strażackie. Komendantem związku powiatowego był burmistrz Jonscher z Lublińca.
Dane za rok 1917 są już znacznie skromniejsze. Ze źródeł dowiadujemy się jedynie, że w Dobrodzieniu straż liczyła 71 ochotników i 143 przymusowych członków; w Lublińcu - 50 ochotników i 200 przymusowych członków, a w Woźnikach jedynie 41 ochotników.
W dawnej prasie znajdujemy również specjalne wyróżnienia za udział w akcjach gaśniczych. W latach 1907 – 1920 nagrody te przyznano kolejno: 1907 - grudzień - Miasto Lubliniec za udział w pożarze w Lisowicach 14 października; 1909 - sierpień - OSP Lubliniec i Gmina Gosławice; 1910 - maj - gmina Warłów za udział w gaszeniu pożaru w Ligocie Dobrodzieńskiej 8 grudnia; 1910 - lipiec - gmina Lubsza za udział w gaszeniu pożaru w Babienicy 5 czerwca; 1910 - sierpień - gmina Kalety za udział w gaszeniu pożaru w Miotku 22 czerwca; 1911 - styczeń - OSP Dobrodzień i związek sikawkowy z Ligoty Dobrodzieńskiej za udział w gaszeniu pożaru w Warłowie 28 grudnia; 1911 - lipiec - OSP Woźniki za udział w gaszeniu pożaru w Łanach 29 maja; 1911 - sierpień - związki sikawkowe z Babienicy i Piasku za udział w gaszeniu pożaru w Psarach 26 czerwca; 1911 - październik - związek sikawkowy Warłów za udział w gaszeniu pożaru folwarku Blachów 14 sierpnia; 1911 - grudzień - związki sikawkowe z Gosławic i Gwoździan za udział w gaszeniu pożaru w Główczycach 12 listopada; 1912 - naczelnik Polomski za kierowanie gaszeniem pożaru w Kośmidrach 14 stycznia; 1912 - strażacy Otto i Wieczorek z Lublińca za udział w gaszeniu pożaru lasu; 1912 - Związek sikawkowy z Lubecka za udział w gaszeniu pożaru w Glinicy; 1912 - strażak Franz Murzin z Glinicy za udział w gaszeniu pożaru w Ciasnej; 1913 - OSP Lubliniec; 1913 - Gmina Lisowice i związek sikawkowy Łagiewniki Wielkie za udział w gaszeniu pożaru w Dralinach; 1914 - III batalion piechoty z Lublińca za udział w gaszeniu koszar; 1914 - związek sikawkowy z Zamku Lublinieckiego za gaszenie pożaru w Droniowiczkach; 1914 - związek sikawkowy ze Skrzydłowic za gaszenie pożaru w Łagiewnikach Wielkich; 1915 - gmina Wierzbie i związek sikawkowy z Zamku Lublinieckiego za gaszenie pożaru w Sadowie; 1918 - posterunek graniczny w Kamienicy za gaszenie pożaru w Kamienicy; 1920 - za długoletnią służbę w straży pożarnej dyplomami odznaczeni zostali strażacy z OSP Lubliniec: Joseph Janischowski, Ganser, Geppert, Kirys, Zawadzki i Polomski.
Piotr Kalinowski
| « poprzednia | następna » |
|---|

