Pałac Donnersmarcka w Zielonej
| Turystyka |
W Zielonej istnieje pałac myśliwski najbogatszego człowieka ówczesnej Europy księcia Guido Henckel von Donnersmarck. Niestety, obiekt sporo przeżył i jest dość mocno zniszczony.
Pałac myśliwski w Zielonej został zbudowany w 1861 roku przez księcia Guido Henckel von Donnersmarck. Tego samego, który był właścicielem fabryki celulozy i papieru w Kaletach. Otoczono go wspaniałym parkiem zlokalizowanym przy pobliskim stawie. Książę pomyślał także o skomunikowaniu pałacu z swoją posiadłością w Świerklańcu, mianowicie w 1862 roku powstała droga łącząca oba obiekty i zaczynająca się pod jego gankiem.

stara pocztówka przedstawiająca pałac
Tętnił on życiem głównie w okresie zbiorowych polowań, a polować było na co. W Zielonej książę posiadał zwierzyniec. Było to zamknięte z wszystkich stron łowisko leśne, gdzie hodowano między innymi jelenie, daniele, czy dziki. Zwierzyniec był dosyć pokaźnych rozmiarów i obejmował leśnictwa Dyrdy, Piasek, Strzebiń, Zielona, Kuczów. Jego łączna powierzchnia wynosiła aż 6000 ha lasu, w których w 1914 roku było około 450 jeleni.
Jest bardzo prawdopodobnym, że w 1900 roku mógł odwiedzić to miejsce niemiecki Cesarz Wilhelm II. W dniach 18-20 listopada przebywał w tych rejonach polując na bażanty. Dowodem tego zdarzenia jest wpis w księdze pamiątkowej w ówczesnej, pobliskiej karczmie. Trzeba podkreślić, że zarówno cesarz jak i książę uwielbiali polować i było to ich największe hobby.

wpis karcmarza w księdze pamiątkowej
Podczas drugiej wojny światowej pałac zajęli Niemcy. Niestety wywieźli stąd wszystkie cenne meble oraz przedmioty. Po wojnie los pałacu wcale nie zmienił się na lepsze, ponieważ zorganizowano tu bazę ośrodka transportu leśnego. Na parterze zainstalowano pięciotonowe tokarki oraz inne ciężkie maszyny. Część pomieszczeń zaadaptowano na stolarnie i ślusarnie. Owa działalność doprowadziła do dewastacji tak pięknego niegdyś obiektu.

Dziś na całe szczęście zniknął stąd ciężki sprzęt. W 1991 roku pałac został wpisany do rejestru zabytków, wtedy też stopień zniszczeń obiektu został oszacowany na 70%. Obiekt jest w opłakanym stanie technicznym i właściwie nadaje się tylko do kapitalnego remontu.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
"Podczas drugiej wojny światowej pałac zajęli Niemcy.
Niestety wywieźli stąd wszystkie cenne meble oraz przedmioty"
Te dwa zdania są fajnie napisane czytelnik rozumie że wszystko zabrali NIEMCY (dygresja do polskiego rozumienia patriotyzmu "jak sobie wywieźli to chyba swoje") ale czy takie są fakty???.
Robiłem kiedyś kilka wywiadów z najstarszymi mieszkańcami Zielonej i niestety takie postawienie sprawy to tylko slogan bardzo popularny w piśmiennictwie dotyczącym tamtego okresu. Typowy przykład zrzucenia winy na innych. Przykro to pisać ale lokalna społeczność do której się też zaliczam, musi uderzyć się w pierś i powiedzieć "Mea Culpa". Z powyższych względów nie rozwijam wątku. Przestrzegam przed używaniem tego typu sloganów. Pozdrawiam
Dodatkowo opieka nad zabytkiem spoczywa na jego właścicielu lub posiadaczu i polega, w szczególności, na zapewnieniu warunków:
1. naukowego badania i dokumentowania zabytku;
2. prowadzenia prac konserwatorskic h, restauratorskic h i robót budowlanych przy zabytku;
3. zabezpieczenia i utrzymania zabytku oraz jego otoczenia w jak najlepszym stanie;
4. korzystania z zabytku w sposób zapewniający trwałe zachowanie jego wartości;
5. popularyzowania i upowszechniania wiedzy o zabytku oraz jego znaczeniu dla historii i kultury.
Podsumowując gdyby pałacyk pomalowano bez wiedzy konserwatora, właściciel mógłby dostać karę, ale jeśli samoistnie się rozpadnie, bo go odpowiednio nie zabezpieczono, czy nie wyremontowano - to wszystko jest w porządku :/
http://e-prawnik.pl/domowy/prawo-administracyjne-1/pozostale-11/odpowiedzi/obowiazki-wlasciciela-zabytku.html
Na upartego można "grzecznie zapytać właściciela", czy wywiązuje się ze swoich obowiązków...
Mimo wszystko pałacyk i to Donnersmarcka w takim miejscu może przynosić niezłe zyski, więc nie wiadomo jak sprawa się potoczy.
A swoją drogą, to czy w momencie wpisania do rejestru zabytków na właścicielu nie spoczywają dodatkowe obowiązki, jak np. zabezpieczenie obiektu, żeby nie ulegał dalszej dewastacji?
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.