Warto zobaczyc
| Turystyka |
Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne w Kaletach wielokrotnie udowodniło, że potrafi się szybko i sprawnie zorganizować do różnych działań kulturalnych. Tak też było w dniu 19 sierpnia br. kiedy postanowiliśmy pojechać na jednodniową wycieczkę, niezbyt daleką od miejsca zamieszkania ale ciekawą i wartą polecenia – mianowicie do Mosznej, Opola i do Gliwic.
Nie wszyscy chyba wiedzą, że w Mosznej położonej pomiędzy Prudnikiem a Krapkowicami znajduje się przepiękny barokowy zamek wybudowany w 1866r.przez rodzinę Wincklerów , przemysłowców z kopalni w Miechowicach, który po pożarze w 1896r. został odbudowany i rozbudowany przez spadkobiercę i następcę - hrabiego Huberta von Tiele Wincklera. Różne i bardzo ciekawe były losy tego zamku i jego właścicieli, gdyż rodzina ta długo, bo aż do końca wojny zamieszkiwała w nim. Dopiero wkroczenie wojsk armii czerwonej zmusiło ją do ucieczki do Niemiec. Wojska radzieckie dokonały tam ogromnej dewastacji i kradzieży niezwykłego wyposażenia zamku. Od 1972r. i obecnie w zamku funkcjonuje szpital leczenia nerwic i depresji .Trzykondygnacyjny zamek usytuowany wśród plantacji różaneczników i wielohektarowego parku z alejkami , fontannami i pięknie uformowanymi żywopłotami ma 365 pomieszczeń i 99 wież, z których słynie.

Zamek przyciąga rokrocznie rzesze turystów. Najstarsza jego część pochodząca z drugiej połowy XVIII wieku jest pozostałością pałacu myśliwskiego. Zachowana oryginalna posadzka , typowe dla baroku niskie sklepienie kolebkowe i ozdobny plafon na suficie, lustrzane schody itp. Zwiedzających zachwyca tu wszystko ; kawiarnia z przepięknymi oryginalnymi , kręconymi schodami, cudowna jadalnia ,której wystroju, kształtu i klimatu nie powstydziłyby się najpiękniejsze rezydencje, z zachowanym oryginalnym parkietem , sąsiadująca z palmiarnią z bujną egzotyczną roślinnością nadaje tej sali wyjątkowości. Piękne apartamenty – apartament złoty to dawniej sypialnia hrabiego z tarasem widokowym, czarny – apartament cesarski przygotowany na potrzeby władcy Niemiec połączony z salą myśliwską i innymi salami. Apartament biały – usytuowany pod apartamentem czarnym również przeznaczony dla cesarza Wilhelma. Zachowane oryginalne wnętrze nawet z marmurową wanną w łazience. Sala konferencyjna , dawniej lustrzana wykonana w stylu neorokokowym – zniszczona przez wojska armii czerwonej – obecnie zamiast bogatych luster obrazy przedstawiające ptaki. Do najpiękniejszych miejsc w zamku zaliczyć można bibliotekę. Dawny pokój, a właściwie kancelaria pana hrabiego składa się z trzech odrębnych pomieszczeń rozdzielonych schodami i marmurowymi kolumnami. Zachowany przepiękny dębowy strop kasetonowy , biurko, okna zdobione witrażami, boazerie i drewniany portal okalający drzwi wejściowe. Do niezwykłych pomieszczeń można też zaliczyć salę balową z balkonem dla orkiestry .Ciekawostką może być to, że w sali tej nie ma żadnego okna , natomiast światło dzienne padało przez przeszklony sufit .Gdy się zamknie oczy można sobie wyobrazić mieszkańców zamku i ich gości na różnych uroczystościach i balach w ciszy i w zadumie można usłyszeć tę charakterystyczną dla tamtej epoki muzykę. Do najbardziej surowych w swoim wystroju wnętrz zaliczyć należy kaplicę luterańską – dzisiaj głównie sala koncertowa. Zbudowana z szarego piaskowca, z chórem i galeryjką dla rodziny hrabiowskiej i ołtarzem na podwyższeniu . Okna z ciemnymi witrażami w rozetach. Pod kaplicą nieużywana krypta. Zewnętrzne schodki do kaplicy zniszczone przez konie, które były tam wprowadzane po wojnie przez stacjonujące tam wojsko radzieckie. Cały zamek robi na zwiedzających ogromne wrażenie, aż dziwne jest to, że mieszkamy tak blisko a nie znamy tak pięknych zabytków, dla których przyjeżdża wiele turystów z zagranicy, szczególnie z Niemiec.
Dalszym etapem naszej wycieczki było miasto wojewódzkie Opole , urokliwe choć tętniące życiem i nowoczesnością. Zwiedziliśmy piękny rynek z dziesiątkami ogródków piwnych i gastronomicznych, katedrę piastowską wraz z grobowcami książąt opolskich, ulicę Krakowską z Aleją Gwiazd, zjedliśmy lody w cukierni, obiad w restauracji czekając na przejście burzy oraz zobaczyliśmy amfiteatr opolski po remoncie . Spacerując nad brzegiem Odry przy pięknej już pogodzie podziwialiśmy ilość mostów, zagospodarowanie miasta, rozwiązania komunikacyjne, sklepy itp.

W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Gliwic - miasta szczególnego z różnych powodów, m.in. mieści się tam słynna wieża radiowa , która była powodem konfliktów narodowościowych i symbolem w czasie plebiscytu o przynależność i polskość Śląska. W Gliwicach znajduje się też siedziba Diecezji Gliwickiej, jednej z najmniejszych obszarowo diecezji w Polsce. Obejmuje ona teren o powierzchni 2.o30 km2, podzielonych na 18 dekanatów obejmujących 147 parafii. Gliwice to jeden z najprężniejszych ośrodków przemysłowych, działa tam niezwykła strefa ekonomiczna, setki zakładów pracy, firm na czele z „Oplem”, w których na szczęście wielu naszych mieszkańców znalazło pracę. Jednak celem naszej podróży do Gliwic była przede wszystkim palmiarnia / po remoncie/. Palmiarnia jak i teren parku otaczający palmiarnię stanowi niezwykłą atrakcję dla zwiedzających. Tysiące ogromnych roślin, drzew egzotycznych i krzewów umieszczonych w jednym miejscu to widok szczególny i godny podziwu. Przechodząc z pawilonu do pawilonu można było podziwiać to czego czasem przez całe życie się nie zobaczy. Wszystkie okazy doskonale utrzymywane, należycie chronione, wkomponowane tak aby jak najlepiej wykorzystać powierzchnię, w sąsiedztwie ryb, małych zwierząt itp. Aż dziw bierze, że ta palmiarnia funkcjonowała już przed wojną, przetrwała wojnę w dobrym stanie i nadal funkcjonuje, ciesząc oczy zwiedzających. Zamiast pójścia na plac zabaw może warto byłoby przynajmniej raz pokazać te cuda swoim dzieciom. Pełni wrażeń wróciliśmy wieczorem do domu z przekonaniem, że aby zobaczyć coś pięknego i przyjemnie spędzić czas nie zawsze trzeba wyjechać daleko.
Maria Rogocz
| « poprzednia | następna » |
|---|
