Zalana kopalnia księcia Donnersmarcka
| Turystyka |
Jakieś 5 kilometrów od Kalet, w środku lasu, w stronę Tarnowskich Gór znajdują się Pasieki. Jest to miejsce wręcz magiczne, niezwykłe. Mieści się tam kilka stawów, są to pozostałości po zalanej kopalni księcia Donnersmarcka. Dodatkowo możemy tam natrafić na ruiny dawnych zabudowań industrialnych.
Pasieki
Niemal w środku lasu 6 km na wschód od Miasteczka Śląskiego mieści się przedziwne miejsce. Znajduje się tutaj kilka stawów. Noszą one różne nazwy, jeden to Morskie Oko inne to Stawy Rybne. Są to pozostałości po zalanej kopalni rud żelaza, Księcia Guido Henckel von Donnersmarcka, jaka istniała tutaj prawie 100 lat temu. Zaraz obok stawów możemy znaleźć jeszcze ciekawsze rzeczy, takie jak kilka wystających z ziemi betonowych budowli. Są to fundamenty dawnych zabudowań kopalni. Znajduje się też tutaj hałda rudy żelaza, ledwo widoczny otwór w ziemi oraz wylot sztolni górniczej.

Miejsce to jest bardzo trudne do znalezienia. Nie można tu dojechać samochodem. By się do niego dostać najlepiej wykorzystać do tego rower. Od Miasteczka Śląskiego wiedzie tu bowiem pomarańczowy szlak rowerowy wytyczony w 2009 roku. Okala on stawy oraz pozostałości po kopalni, dzięki czemu kierując się nim zobaczymy wszystko co ważne.
Pasieki to również ciekawe miejsce pod względem przyrodniczym. Stawy znajdują się w otoczeniu boru sosnowo-świerkowego, z domieszką wielu drzew liściastych takich jak dęby, buki, brzozy i graby. Bogate jest też tutejsze runo leśne. Rosną tutaj jagody, borówki i wiele odmian grzybów, gównie koźlarzy, podgrzybków i maślaków. Są też tutaj rzadkie, a nawet objęte ochroną gatunki roślin takie jak: cis, wawrzynek wilczełyko, mieczyk dachówkowy, długosz królewski. Trzeba jeszcze dodać, że poziom wody w tutejszych stawach bardzo się obniżył po 1955 roku, kiedy to uruchomiono ujęcie wody pitnej Bibiela, odległe o około 2km.

Historia Kopalni
W latach 1850 – 1866 przeprowadzono na terenie dzisiejszej Bibieli szereg prac poszukiwawczych, które pozwoli natrafić na bardzo bogate złoża rudy żelaza. Szacowano nawet, że są to największe i najbogatsze złoża w całej Europie. Dodatkowo znaleziono tutaj miejsca występowania srebronośnego kruszcu cynkowo-ołowianego. Już latach 1850 – 1880 wydrążono tutaj 90 szybów wydobywczych. W 1889 roku rozpoczęto budowę dwóch kopalń. Pierwsza była to kopalnia rudy cynkowo - ołowianych o nazwie " Szczęście Flory ", a druga to kopalnia rudy ,,Bibiela". ,, Ruda tamtejsza zawierała do 48% żelaza, a pokłady, raczej gniazda rudy leżą w połaci około 2 km. długości i 4-16 m. grubości co stanowiło jedno z najbogatszych pól górniczych w całej Europie." Tak opisywał kopalnię kronikarz Jan Nowak.

Obie kopalnie podlegały pod wspólny zarząd i zatrudniały 700 pracowników. Powstały tu 4 szyby ,, Neptun ", ,, Nordsztern ", ,, Glück Auf " oraz ,,Klemens". Najgłębszym był ostatni i sięgał 61 m głębokości. Zbudowano też pochylnię o głębokości 90 m. Miała ona za zadanie ściągać wodę z pod innych szybów. Niestety z biegiem czasu w kopalni stale zaczęła osadzać się woda. By temu zaradzić zakupiono 8 pomp elektrycznych, których zadaniem było wypompowywanie jej na zewnątrz. Z czasem wydrążono kolejną pochylnię o głębokości 70 m. Między nimi stał szyb „Klemens”. Obok był szereg zabudowań magazyn drewna, kotłów, kompresora, oraz cechownia. Transport rudy odbywał się kolejką wąskotorową. Na terenie kopalni znajdowały się 4 stacje towarowe i dwie osobowe.

Już w 1909 roku kopalnia była zalewana 4 razy. Jednak prawdziwa katastrofa wydarzyła się tutaj 17 czerwca 1917 roku. Przed 14.00, a więc samym końcem dniówki woda zaczęła się tutaj podnosić bardzo gwałtownie w ilości 38 m2 na minutę. Rozpoczęto ewakuację ludzi, górnicy uciekali sztolnią o głębokości 90 m. Po dwóch godzinach cała kopalnia została zatopiona, a 700 górników traci pracę. Kopalnię później osuszono za pomocą elektrycznej pompy do 2/3 jej głębokości. To pozwoliło na demontaż części urządzeń górniczych. W niedługim czasie woda znów zalała kopalnię.
Tak opisywał dramatyczne wydarzenie z 1917, dziesięć lat później kronikarz Jan Nowak:
Dobywano tam kruszców przez 28 lat, a mimo tego jeszcze 2/3 pola czekało kilofa. Dnia 17 czerwca 1917 roku o godz. 11 przed południem zauważono w jednej sztolni silniejszy napływ wody, który atoli wielkie maszyny wkrótce pokonywały. Nagle 10 min przed godz. 2-gą po południu, kiedy górnicy prawie kończyli szychtę, rozległ się w kopalni ogromny huk i szum wody. Z boku i spodu podkopów woda wyrwała wielkie bryły rudy, tam i ówdzie strop się zawalił, zapadały ściany, a przeraźliwie huczący potok wody, podwyższający się od minuty do minuty, dochodził górnikom już pod kolana. Wszystko pouciekało do szybu, a tylko dzięki temu, że bity był spadkowo, przez co bez żadnych wind lub drabin można było pospieszyć na powierzchnię ziemi, zdołali się uratować wszyscy górnicy. Woda napływała w ilości 38 m. Kub. W minucie, a maszynistów, którzy do ostatniej chwili pilnowali maszyny, pędziła jeszcze blisko do powierzchni.

kopalnia przed zalaniem
W przeciągu dwóch godzin cała kopalnia była zatopiona i wraz z nią wszystkie maszyny i kosztowne urządzenia górnicze zatopił się milionowy skarb, zaś 700 górników straciło pracę. Ludzie twierdzili, że była to kara Boska. Od tego czasu przyjeżdżają tu inżynierowie, aby zbadać możliwość osuszenia kopalni, a wszyscy są zdania, że w pobliżu kopalni znajduje się podziemne jezioro, którego osuszenie tylko wtenczas by było możliwem, gdyby rozdzielczość i głębokość jego nie przekraczały nadzwyczajnych rozmiarów a skorupa ziemi, pokrywająca jezioro, nie zawaliłaby się.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
Trzeba wjechać w drogę, przy stuletnim krzyżu. Pasieki będą gdzieś 2 km w głąb lasu, po prawej stronie. Widać je na google earth. Tzn widać tam stawy w środku lasu.
Ruiny są za stawem, który widać na drugim zdjęciu w artykule ;)
Chyba, że pomyliłem Donnersmarcków i właścicielem kopalni był Hugo, ale to mi nie pasuje, gdyż Ziemie od Świerklańca, po Kamienicę Śląską należały do Guida.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.